„Jestem fantastyczny i tyle :)”, czyli…

…jak przyznawane są numery w Biegu Piastów. Sprawdziliśmy, w jakim stopniu rządzi tu przypadek i polskie „załatwiactwo”.

Lista startowa Biegu Piastów (przede wszystkim biegu głównego na 50 km techniką klasyczną) od lat budzi duże zainteresowanie i nie mniejsze emocje. Wszystko dlatego, że zasady kwalifikacji zawodników do poszczególnych sektorów nie są precyzyjne.

Regulamin Biegu Piastów mówi co prawda, że… „Numer startowy, a tym samym miejsce startowe zależy od wyniku uzyskanego w poprzedniej edycji Biegu Piastów oraz wyników osiąganych w innych biegach Worldloppet. Pomocniczo będą wykorzystywane wyniki z wcześniejszych edycji Biegu Piastów oraz informacje dostarczone Organizatorowi przez zawodnika”, ale niestety czasem oznacza to, że ktoś, kto startuje w biegu nie po raz pierwszy i osiąga całkiem dobre rezultaty dostaje gorszy sektor startowy, niż nowicjusz.

W karcie zgłoszeniowej nowicjusz ma prawo podać szacowany czas ukończenia biegu. Pokusa do „podkręcenia” może być trudna do odparcia, zwłaszcza że organizator właściwie nie ma możliwości weryfikacji deklaracji uczestnika.

Kontrowersje budzi też fakt, że niemal co rok pierwotna lista z numerami startowymi nie jest taka sama, jak ostateczna. Na jakiej podstawie jest poprawiana? Zawodnicy mają prawo zgłosić uwagi, pisząc na adres e-mailowy organizatora, część z nich jest z pewnością uwzględniana, ale na jakich zasadach? To pozostaje tajemnicą „pani Halinki”.

Sprawdziliśmy, jak w XXXVI Biegu Piastów (dystans 50 km CT) wyglądało dopasowanie sektorów do umiejętności zawodników. Najlepszym tego odzwierciedleniem jest to, ilu zawodników ukończyło bieg w „sektorze” z którego startowali. Oczywiście z roku na rok ze względu na warunki, wzrost lub chwilowy spadek formy zawodnicy mogą osiągać lepsze lub gorsze wyniki, ale – przykładowo – przypadki awansu do TOP200 zawodnika z ósmego sektora lub spadku zawodnika startującego z trzeciego sektora na miejsce „1600+” powinny należeć do rzadkości.

Okazuje się, że w 2012 r. 28 proc. zawodników startowało z sektora na miarę ich możliwości.

Opracowanie: Piotr Zygadlewicz

Jeśli poszerzyć granicę tolerancji do jednego sektora wzwyż (czyli ktoś wypadł nieco lepiej, niż wskazywał na to przyznany mu sektor) i jednego sektora w dół (np. komuś nie biegło się tak dobrze, jak rok wcześniej i osiągnął odrobinę słabszy wynik), to taki wachlarz obejmuje 60 proc. zawodników. To już całkiem przyzwoity wynik, który wskazywałby, że z kwalifikacją zawodników do poszczególnych sektorów nie jest znów tak źle.

Opracowanie: Piotr Zygadlewicz

W jeszcze szerszym wachlarzu (+2 lub -2 sektory) mieści się już trzech na każdego z czterech startujących.

Tylko lub aż jedna czwarta zawodników ma natomiast sektor zupełnie niedopasowany do umiejętności. W blisko stu przypadkach osiągnięty wynik był przynajmniej o 5 sektorów (w każdym sektorze teoretycznie jest 200 osób) gorszy, niż wskazywałby na to przyznany numer startowy.

Pod lupę wzięliśmy jeden z takich skrajnych przypadków: zawodnika z numerem 179, a więc zakwalifikowanego do elity. To mieszkaniec Jeleniej Góry, dla którego był to drugi start w Biegu Piastów. Poprzedni – w 2010 r. – zakończył na 926. miejscu (startował z numerem 470) w czasie 04:06:19. Biegacz ten w dorobku  nie ma startu w żadnym innym biegu Worldloppet. Czy o kwalifikacji do elity zadecydowało to, że w karcie zgłoszeniowej wpisał: „jestem fantastyczny i tyle? :)”. To akurat trudno zweryfikować (może „pani Halinka” ma więcej informacji na ten temat?), ale czas na mecie 05:16:19 daleki jest od fantastycznego. Dał miejsce 1168 (szósty sektor).

 

11 komentarz do “„Jestem fantastyczny i tyle :)”, czyli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *