Walczyć trzeba do końca, czyli lekcja dla Rosjan nr 2

Porażka Nikolaja Moriłowa na ostatnich centymetrach w sprincie w Jakuszycach nie nauczyła jego kolegów, że za wcześnie nie można podnosić rąk w geście zwycięstwa.

W sobotę w La Clusaz Aleksander Bessmiertnych podniósł w górę ręce w geście zwycięstwa w biegu na 15 km ze startu wspólnego – byłby to jego pierwszy triumf w zawodach Pucharu Świata. Nie zauważył jednak, że na torze obok finiszuje Kazach Aleksiej Połtoranin. I choć pierwotnie wygraną przyznano Rosjaninowi, to odczyt fotokomórki nie pozostawił wątpliwości, kto stanie na najwyższym stopniu podium.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=SnbrGgz8KCc

Co ciekawe, niemal równo rok temu w podobnych okolicznościach wygraną w pucharowych zawodach stracił reprezentacyjny kolega Bessmiertnego – Nikołaj Moriłow. Też podniósł rękę w geście zwycięstwa i nie zrobił nawet wykroku na linii mety sprintu w Jakuszycach. Efekt? Wygraną zgarnął mu sprzed nosa Kanadyjczyk Devon Kershaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *