W zaśnieżonym Dobbiaco gospodarze nie byli gościnni

OLYMPUS DIGITAL CAMERABieg Cortina-Dobbiaco w tym roku ze względu na zagrożenie lawinowe odbył się tylko na trasach w okolicach Dobbiaco. Ze zwycięstw cieszyli się reprezentanci gospodarzy.

Przez ostatnie 3 tygodnie w dolinie, która łączy znany kurort narciarski Cortina d’Ampezzo z nie mniej znanym, ale głównie z goszczenia biegaczy narciarskich Dobbiaco (niemiecka nazwa Toblach) spadło ponad pół metra śniegu, a Włosi na poważnie obawiają się zejścia lawin. Dlatego organizatorzy biegu Cortina-Dobbiaco ze względów bezpieczeństwa zmienili w tym roku trasę. Tradycyjnie w sobotę prowadziła ona z Fiames koło Cortiny do Dobbiaco i mniej więcej pokrywała się z tą, którą co rok pokonują najlepsi zawodnicy biorący udział w Tour de Ski. W niedzielę na dystansie maratońskim narciarze biegli w drugą stroną – z Dobbiaco do Cortiny, a meta znajdowała się niemal w centrum tego malowniczego miasteczka.

Tym razem sobotni bieg „łyżwą” rozegrano na pętlach na lotnisku polowym w Dobbiaco, pętlach FIS koło Areny Dobbiaco i wokół Lago di Dobbiaco. W niedzielę śniegu znów dopadało i trasę trzeba było jeszcze skrócić – z 31 do oficjalnie 25, a w rzeczywistości 23 km.

W wyścigu techniką dowolną najszybszy był były reprezentant Włoch Thomas Morrigl, który wyprzedził Roberto Di Zolta i Fabrizio Clementiego (obaj to Włosi). Wśród pań bezkonkurencyjna była rosyjska specjalistka od dłuższych dystansów Natalia Ziernowa.

W biegu techniką klasyczną zwyciężył Włoch Bruno Debertolis przed Riccardo Michem (Włochy) i Jirim Rocarkiem (Czechy). Rodaczka Rocarka – Adela Boudikova, wygrała bieg pań.

W obu biegach nie zabrakło Polaków.

W sobotę Kamil Zatoński z SN Klasyk Warszawa zajął 186. miejsce (sklasyfikowano 669. mężczyzn), w niedzielę ten sam zawodnik był 155. i o 0,6 sekundy wyprzedził Józefa Wojtyłę (Skoczów). Piotr Kawulok (Świętoszówka) był 330, Jan Kliś (Świętoszówka) – 436, Arkadiusz Szczotka (Górki Wielkie) 452., a Lech Kipiński z Wrocławia 475.

Sklasyfikowano 650 mężczyzn.

WYNIKI>> 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *