Szrenica areną zawodów PŚ w biegach w 2012 r.?

Szalony pomysł oficjeli FIS zaczyna nabierać realnych kształtów: w sezonie 2011/2012 elita biegaczy narciarskich może się ścigać na stokach Szrenicy w Szklarskiej Porębie.

Kiedy pojawiły się pierwsze sygnały, że Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) może chcieć w Szklarskiej Porębie przetestować nowy format zawodów w biegach narciarskich, zdecydowana większość zawodników pomysł wyścigu pod górę, a później zjazdu „slalomem” skrytykowała, a wręcz wyśmiała.

Nie zniechęciło to jednak Juerga Capola, dyrektora Pucharu Świata w biegach, do forsowania swojego pomysłu. Na czym ma polegać?

Szczegóły nie są znane, ale z grubsza trasa biegu miałaby najpierw wieść pod górę szrenickimi stokami (Lolobrygidą?, Puchatkiem i Snieżynką?), a następnie zawodnicy mieliby zjechać na dół, zaliczając pod drodze „spowalniające” bramki.

Jak pisze portal Onet.pl, choć oficjalne decyzje jeszcze nie zapadły, to według Capola takie zawody mogłyby się odbyć w trzeci weekend lutego 2012 roku.

Podczas niedawno zakończonego Tour de Ski działacze ze Szklarskiej Poręby prowadzili we Włoszech intensywne rozmowy z przedstawicielami FIS.

– Przyjechaliśmy podglądnąć trasę. Chcieliśmy się dowiedzieć, jak powinny być ustawione kamery na trasie. Wraz z Juergiem Capolem i Vegardem Ulvangiem miałem możliwość zjechania z Alpe Cermis, by przyjrzeć się ustawieniu bramek. Razem z nami do Włoch przyjechał Tomek Rachwał z Polish Sport Promotion, który przygląda się temu, jak można wykorzystać tę imprezę pod kątem promocji regionu. Chcemy jak najwięcej skorzystać z doświadczeń Włochów, tak by zawody, jakie przeprowadzimy w naszym kraju, stały się powodem do dumy – mówił Jacek Jaśkowiak, szef komitetu organizacyjnego zawodów Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie.

Bieg pod Szrenicę miałby mieć większą liczbę punktów niż tradycyjny bieg w zawodach PŚ. W ten sposób FIS chciałaby zachęcić do wzięcia udziału w tych dość trudnych zawodach.

– U nas nie trzeba byłoby robić zakosów na trasie, przez co wyglądałoby to bardziej naturalnie. Myślałem jednak o tym, by na zjeździe zrobić nieco więcej bramek, by zawodnicy nie osiągali zbyt dużych prędkości, ale Capol powiedział mi: nie ma prędkości, nie ma zabawy – opowiadał Jaśkowiak.

– Wszystkie biegi są podporządkowane mediom. Cotygodniowe zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich, to jest oglądalność rzędu 30 milionów telewidzów na całym świecie. Podczas pojedynczego etapu Tour de Ski widownia jest już dwa razy wyższa. Z kolei podbieg pod Alpe Cermis ogląda w telewizji około 190 milionów kibiców. Moim marzeniem jest, by w Polsce udało nam się stworzyć właśnie coś takiego, co przyciągnie ludzie nie tylko na trasę, ale także przed telewizory. Chcemy, by w naszym kraju powstały zawody, które na wiele lat zagoszczą w kalendarzu Pucharu Świata, by była to kultowa impreza – wyjaśnił Capol.

FIS rozważa organizację w Polsce nie tylko biegu „pod górę”, ale też tradycyjnych zawodów na Polanie Jakuszyckiej, najprawdopodobniej na dystansach 10 i 15 km CL.

Wiadomo już  niemal na 100 proc., że zawody te nie będą częścią cyklu Tour de Ski. Szósta edycja na przełomie 2011 i 2012 r. wyglądać ma jednak inaczej, niż niedanwo zakończona. Chodzi przede wszystkim o wydłużenie zawodów z 8 do 10 biegów oraz zmianę lokalizacji. W oczach Capola stracili Niemcy, gdzie widzów było jak na lekarstwo. Faworytami dyrektora PŚ są Austria i Szwajcaria.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *