Sundby odparł rosyjski atak

sundbyMartin Johnsrud Sundby wygrał Ruka Triple i potwierdził, że będzie jednym z faworytów do olimpijskich medali.

Niedzielna rywalizacja na dystansie 15 km techniką dowolną była bardzo emocjonująca, bo po zmianie przepisów i zmniejszeniu bonusów za wynik w sprincie z maksymalnie 60 do 30 sekund różnice czasowa między startującymi były stosunkowo niewielkie. Szybko uformowały się dwie kilku-kilkunastosobowe grupki, które dzieliło około 20 sekund. Zawodnicy to odpadali, to dołączali do czołówki, a udało się to nawet Amerykaninowi Noah Hoffmanowi, startującemu z 38. numerem i ponad 1-minutową stratą do Eldara Roenninga (on akurat w niedzielę nie wystartował). Znaleźli się tam też dwaj Francuzi: Jean-Marc Gaillard i Maurice Manificat oraz Szwed Marcus Hellner.

Tempo dyktowali jednak przede wszystkim Sundby, jego rodak Chris Andre Jespersen oraz  Rosjanie Siergiej Ustiugow i Aleksander Liegkow. Ten drugi na jednym z okrążeń niespodziewanie przyspieszył na najbardziej stromym podbiegu, chyba chcąc sprawdzić, na ile stać rywali. Wyglądało na to, że jednego z nich – Pettera Northuga – stać na niewiele. Prawie dwa miesiące rozbratu z treningiem dały znać o sobie. I choć Norweg tradycyjnie trzymał się na końcu grupki, to na ostatnim okrążeniu multimedalista igrzysk nie odpowiedział na atak trójki Liegkow-Sundby-Wylegżanin. Starali się to zrobić pozostali biegacze, ale właściwie tylko Manificat mógł myśleć o dogonieniu ścisłej czołówki. Na ostatnim podbiegu Sundby wytrzymał napór Liegkowa, dzięki czemu na finiszową prostą wpadł jako pierwszy. Tu atak przypuścił Wylegżanin (pozycję wyjściową miał najsłabszą) i kto wie, jak zakończyłaby się rywalizacja, gdyby meta była jeszcze 25-30 metrów dalej.

Sundby dzięki zwycięstwu w Ruka Triple objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ma 255 pkt., Wylegżanin 220, a Liegkow 183.

Najlepszy czas niedzielnego biegu miał Amerykanin Noah Hoffman, dla którego to pierwszy triumf w wyścigu etapowym Pucharu Świata. Drugi był Manificat, trzeci Hellner.

Polacy, niestety, daleko. Maciej Kreczmer w całym cyklu był 41., Jan Antolec 89, a Sebastian Gazurek 97 w stawce 102 zawodników. Ten ostatni wyprzedził tylko trzech Chińczyków i dwóch Duńczyków.

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *