Spowiedź estońskiego dopingowicza

Estończyk Karel Tammjaerv, jeden z pięciu biegaczy aresztowanych przez austriacką policję w czasie mistrzostw świata w Seefeld, opowiedział o drodze do dopingu. 

Miałem dobre wyniki jako junior, jak młodzieżowiec, ścigałem się z Calle Halfvarssonem, Rosjanami, dobrymi zawodnikami, którzy są teraz wysoko. Kiedy osiągnąłem wiek seniora, trend moich rezultatów był wznoszący, ale w pewnym momencie się to zatrzymało. I dlatego zacząłem przyjmować doping – powiedział w rozmowie z portalem Fasterskier.com 29-letni Estończyk, który w odróżnieniu od Kazacha Aleksego Połtoranina nie zmienił zeznań i przyznał się do udziału w brudnej grze.

Tammjaerv zaznacza, że nie czuł presji ze strony federacji, ale kiedy wyniki nie były dobre, pieniądze dla całego tramu były oczywiście mniejsze, bo zainteresowanie sponsorów spadało.

– Mati Alaver przedstawił mnie Markowi Schmidtowi. Nie pamiętam, jak wyglądały rozmowy, pamiętam natomiast pierwszy raz, kiedy pobierano mi krew. Nie pamiętam też, kto był inicjatorem – ja czy trener. Wydaje mi się, ze po prostu któregoś dnia spotkaliśmy się w pół drogi – zdradził kulisy „pierwszego razu” 29-latek, który o tym, że jego kolega z reprezentacji – Andreas Veerpalu (syn słynnego Andrusa, mistrza olimpijskiego) – również jest zaangażowany w proceder, dowiedział się w poprzednim sezonie.

– W którymś momencie powiedziałem mu „nie musisz tego ukrywać” – dodał Estończyk.

Jak wyglądało przyjmowanie dopingu?

– Nie wiem, czy powinienem zdradzać publicznie szczegóły procederu, bo to byłoby jak podanie przepisu. Niemniej, wyglądało to tak, że zbierano krew w lodówkach, wiosną-latem pobierano krew od sportowców zimowych, około sześć razy w okresie przygotowawczym, co mniej więcej 2-3 tygodnie, żeby mieć czas na regenerację. Kiedy sezon się zaczynał, krew pompowano się z powrotem, 2-3 godziny przed zawodami. A później po zawodach krew ściągano znowu, żeby nie dało się wykryć podniesionego poziomu czerwonych krwinek – mówił Tammjaerv.

Kiedy zająłem w Davos 13 miejsce (w grudniu 2017 r. – red) byłem zszokowany, ale im lepszy miałem wynik osiągnięty dzięki dopingowi, tym gorzej mi z tym było.  Lepiej to tolerowałem, kiedy zajmowałem miejsca na granice 30-tki. Czułem po prostu, że nie oszukuję tak bardzo – dodaje Estończyk.

W sezonie 2017/2018 biegacz wszedł do 30-tki Pucharu Świata w sumie 3 razy. W Val di Fiemme w biegu na 15 km Cl był 19, w finałowej dla Tour de Ski wspinaczce na Alpe Cermis miał 24 wynik. Na igrzyskach w Korei był 22 na 15 km F.

– Nie mam pojęcia, ile osób z biegów narciarskich korzystało z usług dra Schmidta. Mówił on o kolarzach, ale nigdy nie mówił mi o biegaczach czy biathlonistach. Nie wiedziałem, że doping przyjmują Max Hauke i Dominik Baldauf. Podróżowałem do Niemiec, by przyjmować doping. Działo się to w pokojach hotelowych. Ustalaliśmy miejsce i czas i przyjeżdżała osoba, która pomagała mi w transfuzji, zajmowała się sprzętem i sprzątaniem – opowiada Kaerl Tammjaerv, który nie ma wątpliwości, że system antydopingowy jest dość łatwy do pokonania.

– Każdy chce odnieść sukces i jeśli ktoś widzi, ze ryzyko jest relatywnie niewielkie, a ewentualna kara nie jest aż taka duża, to staje się to oczywistym wyborem. Nie wiem, co trzeba zrobić, żeby dać młodszym sportowcom lepszy kompas moralny. Koszt dopingu rósł z każdym rokiem, lekarz być może żądał więcej od sportowców, którzy osiągali więcej. Nie chciałbym jednak podawać liczb – powiedział Estończyk. Dziś wiadomo, że udział w procederze kosztował od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro, a do tej pory ustalono, że zamieszanych było w niego 21 sportowców z pięciu dyscyplin, w tym trzech zimowych. Zawodnicy reprezentowali 8 państw.

– Kiedy uświadomiłem sobie, że moje wyniki nawet z dopingiem nie są takie, jak bym oczekiwał, zacząłem się wahać, czy ma to sens, zwłaszcza biorąc pod uwagę kwestie finansowe – zdradził Tammjaerv, który podkreślił jednak, że decyzja o braniu dopingu jest jednak tak samo trudna jak o jego porzuceniu.

Kamil Zatoński, źródło: Fasterskier.com

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *