Norwescy zdrowi juniorzy też dostawali leki na astmę

RasnovCiąg dalszy skandalu w Norwegii. Telewizja NRK ustaliła, że norwescy juniorzy na lutowych mistrzostwach świata otrzymywali leki przez nebulizator, choć astmu u nich nie zdiagnozowano.

Rewelacje potwierdził Petter Olberg, zatrudniony jako główny lekarz norweskiej reprezentacji 19 października, ale wczesniej tez pracujący z kadrą m.in. na juniorskim i młodzieżowym czempionacie, który odbył się w lutym w rumuńskim Rasnovie.

Olberg tłumaczy, że w Rasnovie warunki klimatyczne były specyficzne – powietrze było przesycone tlenkiem węgla z maszyn, które produkowały śnieg rozwożony na trasie. Z tego powodu wielu zawodników miało problemy oddechowe. Ci, którzy zwrócili się od Olberga (a jak zaznaczył – było ich sporo, choć nie wszyscy), otrzymali leki na astmę, choć nie wszyscy mieli zdiagnozowaną tę chorobę. Wszystko po to, by ustąpiły symptomy podobne do tych, które mają astmatycy – kaszel, ból w klatce piersiowej.

Początkowo stosowano lek Pulmicort, a niektórzy dostali później także Atrovent.

Olberg przekonuje, że nie można tych, którym nie zdiagnzowano astmy, nazywać zdrowymi, ponieważ mieli symptomy chorobowe i to właśnie im przeciwdziałano.

Per Andersson, lekarz szwedzkiej kadry, podkreśla, że w Rasnovie asmatycy otrzymywali standardowe leki, natomiast ci, którzy nie mają diagnozy, nie korzystali z nebulizatora tak, jak ich norwescy rywale.

W Rasnovie Norwegia sięgnęła po 6 złotych medali, cztery srebrne i dwa brązowe.

W ostatnich dniach astmę zdiagnozowano u Szweda Callego Halfvarssona. Chorzy są także Marcus Hellner i Johann Olsson, a z innych reprezentacji m.in. Aleksander Liegkow i Ilja Czernousow (Rosja). Leki na astmę stosuje też Maurice Manificat (Francja). To pokazuje, że jest to choroba „zawodowa”, przy czym tylko Norwegowie przyznają się do stosowania nebulizatora w czasie zawodów, także wobec sportowców, u których nie zdiagnozowano choroby.

Kamil Zatoński

W Polsce tuskobus i dudobus, w Norwegii  astmobus

Spis norweskich astmatyków

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *