Norwegia się podniosła, Polacy zdublowani

Zwycięstwem Norwegii zakończył się w Oberstdorfie bieg sztafetowy 4×10 km. Polacy nie ukończyli rywalizacji.

Zaczęło się jak nigdy, a skończyło jak zawsze.

Norwegowie cierpieli na pierwszej zmianie, na której biegł Pal Golberg, bo źle wybrali narty. Przy gęsto padającym śniegu postawili prawdopodobnie na klistry, tymczasem biegnący na nartach „zerówkach” Rosjanin Aleksiej Czerwotkin wypracował nad rywalami około 45 sekundową przewagę.

Cóż z tego, skoro za ciosem nie poszedł jego rodak Iwan Jakimuszkin, a tytaniczną pracę wykonał Fin IIvo Niskanen. Pociągnął on za sobą Norwega Emila Iversena, Szwajcara Dario Colognę, a także Francuza i Szweda. Wynik był taki, że to Finowie i Norwegowie wbiegli na trzecią zmianę na przedzie, a Jakimuszkim przekazał zmianę koledze z szóstej pozycji.

Hans Christer Holund był w stanie oderwać sie od Fina Hyvarinena, więc Norwegia wybiegła z 30-40 sekundową przewagą nad rywalami.

I co? Johannes Hoesflot Klaebo niespiesznym krokiem biegł na czele, dzięki czemu na drugim okrażeniu dogonił go Aleksander Bolszunow. Reszta – Francuzi , Szwedzi, Szwajcarzy i Finowie mieli już stratę dającą powody by walczyć tylko i aż o brąz.

Klaebo w swoim stylu na ostatnim podbiegu wywalczył przewagę nad Bolszunowem i mógł świętować kolejny złoty medal mistrzostw świata (już siódmy w kolekcji).

Druga była Rosja, a trzecia – Francja, dla której jest to w końcu upragniony na tych mistrzostwach medal.

Polacy niestety zostali zdublowani na czwartym odcinku, na którym biegł Mateusz Haratyk.

Kamuil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *