Maciej Staręga: Czuję niedosyt, bo mój potencjał jest większy

Staręga QuebecNajlepszy polski biegacz narciarski o minionym sezonie i przemyśleniach przed kolejnym.

Nowy trener ma fajną wizję – mówił w czerwcu 2015 r. Maciej Staręga, nasz najlepszy biegacz narciarski, kiedy Polski Związek Narciarski zatrudnił Czecha Miroslava Patraska na stanowisko trenera kadry A. Zawodnik, reprezentujący UKS Rawa Siedlce, zastrzegał jednak, że dopiero sezon zweryfikuje, czy zmiana wyszła na dobre. Nadzieje były jednak duże.

„Myślę jednak, że będzie dobrze, bo wierzę w nasz plan, bo teraz jak na to patrzę, widzę, że wszystko jest poukładane i wierzę, że będzie to przyniosło efekty w postacie lepszych wyników” – mówił Staręga.
W lutym tego roku, po nieudanych kwalifikacjach sprintu w Lahti, 26-latek stwierdził, że najchętniej zakończyłby sezon i wie już na pewno, że trening, który wykonał w lecie, jest zupełnie niedopasowany do jego specjalności, czyli sprintów. „Zima weryfikuje i to boleśnie” – mówił i zaznaczał, że najlepszym dla niego wyjściem byłby powrót do treningów sprzed dwóch lat, kiedy szkoleniowcem był Ivan Hudac.

Jak to często w życiu bywa, chwilę „po” Staręga znalazł się znów „na wozie” i w sprintach w Kanadzie wypadł nieźle, osiągając w zawodach w Quebecu życiowy sukces – piąte miejsce.

W rozmowie z portalem biegowki24.pl Maciej Staręga przyznaje, że trudno mu jednoznacznie ocenić miniony sezon.
– Kiedyś jeden z trenerów powiedział mi takie zdanie „w sezonie z 80 proc. startów będziesz niezadowolony, ale te 20 proc. zrekompensuje resztę. I niby tak może być w moim wypadku. Finał sprintu to był mój cel na ten sezon i to zrealizowałem. Miejsce w 30 najlepszych sprinterów na koniec sezonu też zdołałem wywalczyć, a mimo wszystko czuje niedosyt. Chyba z tego względu, że wiem iż mój potencjał jest większy niż to co zaprezentowałem w sezonie – mówi siedlczanin.

Jego bilans to 91 punktów w generalce Pucharu Świata, o 10 więcej niż w poprzednim sezonie, ale o 12 mniej niż dwa sezony wcześniej.

Zobacz także: Bilans sezonu Macieja Staręgi

Tradycyjnie najlepiej szło w sprintach techniką dowolną – 8. Miejsce w Davos, piąte w Quebecu, oprócz tego jeszcze dwa razy ćwierćfinał. Były też jednak trzy ćwierćfinały w sprincie „klasykiem”.
– W sprintach klasykiem muszę przyznać, że zrobiłem delikatny krok do przodu. Cieszę się z tego bardzo, choć żeby rywalizować o półfinały w tym stylu muszę jeszcze dużo pracować – mówi Maciej Staręga.

Jego zdaniem, w kolejnym okresie przygotowawczym trzeba skupić się na poprawie dynamiki.
– Czuję, że na finiszu w tym roku wygląda to słabo, a to bardzo ważny element sprintu. Pewnie zredukowałbym ilość zgrupowań na wysokości i zwiększył liczbę startów w sezonie przygotowawczym – mówi Staręga.

Pytany o to, czy gdyby była taka możliwość, to chciałby trenować indywidualnie, odpowiada, że stworzenie teamu i trenowanie na własną rękę to sprawa bardzo ciężka.
– Na pewno bez pieniędzy od związku nie byłoby to możliwe. Mam oczywiście przemyślenia odnośnie indywidualnego treningu i ta droga nie wydaje się zła, ale to duże ryzyko – mówi 26-latek.

Staręga, który przed sezonem szukał sponsora na m.in. zakup namiotu tlenowego, przyznaje, że w tej kwestii nic się nie zmieniło.
– Dalej nie mam wsparcia i aż śmiesznie to wygląda na tle innych zawodników w Pucharze Świata. Jak podkreślałem wcześniej w swoich wypowiedziach chciałbym, aby ktoś wspomógł mnie w przygotowaniach. Chce się rozwijać, a do tego potrzebne jest jakieś wsparcie finansowe. System, na którym opiera się szkolenie w PZN nie daje niestety wielkich możliwości, ale jeszcze długa droga zanim władze to zrozumieją – dodaje nasz najlepszy sprinter, który szykuje się teraz do startów w Mistrzostwach Polski Seniorów.

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *