Liegkow i Biełow stracą medale z Soczi i nie wystąpią w Pjongczangu

Międzynarodowy Komitet Olimpijski uznał, że dwaj rosyjscy biegacze narciarscy naruszyli regulacje antydopingowe. Konsekwencje? Anulowanie ich wyników na Soczi i dożywotni zakaz startu na igrzyskach olimpijskich.

Decyzja, podjęta przez komisję dyscyplinarną MKOl jest zaskakująca, bo wiele wskazywało na to, że wobec faktu, że nie znaleziono dowodów na to, że to biegacze byli odpowiedzialni za podmianę próbek, ich zawieszenie wygaśnie z ostatnim dniem października.

Tymczasem tzw. komisja Oswalda pozostała nieugięta i uznała, że jest wystarczająco dużo dowodów na to, że dwójka Rosjan korzystała z systemowego dopingu w Rosji. Konsekwencje są dramatyczne dla sportowców, bo oznaczają pozbawienie Liegkowa złotego medalu w biegu na 50 km i srebrnego w sztafecie 4×10 km. Biełow indywidualnie ani w sztafecie medalu w Soczi nie zdobył.

Obaj już nigdy nie będą mogli wystąpić na igrzyskach olimpijskich, a choć decyzja MKOl nie dotyczy zawodów organizowanych przez FIS, to można się spodziewać, że także Międzynarodowa Federacja Narciarska nałoży własne sankcje.

Podobnej decyzji MKOl można oczekiwać w przypadku czwórki innych rosyjskich biegaczy, zawieszonych jeszcze w 2016 r. – Maksima Wylegżanina (zdobył trzy srebrne medale – w biegu na 50 km, w team sprincie wespół z Nikitą Kriukowem i w sztafecie 4×10 km), Aleksieja Pietuchowa, Julii Iwanowej i Jewgieni Szapowałowej.

Jeśli tak się stanie, medale w kilku konkurencjach przyznane zostaną na nowo:

  • w biegu na 50 km złoto przypadnie Rosjaninowi Ilji Czernousowowi, srebro Norwegowi Martinowi Johnsrudowi Sundby’emu, a brąz białoruskiemu weteranowi Siarhiejowi Dolidowiczowowi.
  • w sztafecie 4×10 km srebro trafi w ręce Francuzów, a brąz – Norwegów
  • w team sprincie srebro Rosjanie oddadzą Szwedom, a brąz przypadnie Norwegom

W klasyfikacji medalowej Rosjanie pozostaną na pierwszym miejscu.

Adwokat Liegkowa i Biełowa zapowiedział apelację do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), na złożenie której ma 21 dni. Przykłady z przeszłości pokazują jednak, że apelacje w takich przypadkach nic nie przynoszą.

Dla Polski ewentualna dyskwalifikacja Julii Iwanowej oznacza przesunięcie kobiecej sztafety z 7 na 6 pozycję.

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *