Jak trenuje Klæbo

Kare Hosflot, dziadek trzykrotnego mistrza świata z Oberstdorfu, ujawnił, jak jego wnuk trenował, by stać się lepszym dystansowcem.

Dyskwalifikacja 24-latka po biegu na 50 km klasykiem zniweczyła plan, dzięki któremu Klaebo miał się stać lepszym biegaczem dystansowym.

Do tej pory Norweg albo unikał 50-tek, albo jeśli brał udział, to ginął w tłumie. Przed rokiem zajął dopiero 15 miejsce w słynnym biegu na Holmenkollen.

Jak się okazało, Klaebo postanowił wziąć się za siebie i powalczyć o coś, co do tej pory udało się tylko Petterowi Nothugowi – na jednej imprezie najwyższej rangi wygrać i sprint, i 50-tkę.

Droga do tego była o tyle wyjątkowa, że Norweg po inauguracji Pucharu Świata w Ruce zrezygnował ze startów aż do Oberstdorfu. Miał więc czas na to, by – w odróżnieniu od poprzednich lat – więcej trenować w grudniu i styczniu. I właśnie wtedy popracował 70-80 godzin ze stu, o jakie zwiększyło się jego całoroczne obciążenie treningowe (z 900 do 1000).

Ale to nie wszystko, bo zmieniły się jego intensywne treningi, które w tygodniowym planie są 2-3 razy. Dodano kilka sesji, w trakcie których przez godzinę (lub 2×30 minut) Klaebo biegł na tzw. progu (3 strefa). Wykonywał je także zimą.

Nowością był też wielogodzinny trening, w trakcie którego Norweg jechał 70-80 km rowerem, następnie wykonywał trening interwałowy na nartorolkach pod górę, po którym wracał rowerem do domu (czyli znów jechał 70-80 km). Dawało to około 9 godzin treningu dziennie, a takie sesje powtórzono dzień po dniu (co dało 18 godzin w dwa dni).

Źródło: TV2.no

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *