Haratyk: Sprawdzimy się na Ukrainie i w Niemczech

Kadra narodowa A mężczyzn 6 sierpnia rozpoczyna obóz w słoweńskiej Rogli. Na pierwszy sprawdzian formy przyjdzie czas za kilka tygodni na Ukrainie – mówi Mateusz Haratyk.

W miniony weekend dwie biegaczki kadry kobiet startowały z sukcesami w Blink Festivalu w Norwegii. Czwórka z kadry mężczyzn na pierwsze zawody nartorolkowe musi poczekać jeszcze kilka tygodni – w planach jest start w ukraińskim Tysowcu (27-28 sierpnia). To impreza z kalendarza FIS, w której programie są biegi na 10 km (start interwałowy) i na 15 km (start wspólny). We wrześniu Puchar Polski w Istebnej i Bystrej, a później mistrzostwa Niemiec – informuje Mateusz Haratyk w rozmowie z portalem biegowki24.pl.

6 sierpnia kadra w składzie: Maciej Staręga, Mateusz Haratyk, Dominik Bury i Kamil Bury (szkoleniowcem jest Tadeusz Krężelok) jedzie do słoweńskiej Rogli. Będzie to kolejny już obóz w nowym sezonie przygotowawczym.

-Najpierw byliśmy w Czechach, gdzie zgrupowanie połączone było z wyjazdami do Niemiec do tunelu narciarskiego w Oberhofie. Później trenowaliśmy w Zakopanem, a niedawno wróciliśmy z Włoch, gdzie biegaliśmy na śniegu na Passo Stelvio – mówi Mateusz Haratyk.

Od lewej: Tadeusz Kreżelok (trener), Maciej Staręga, Mateusz Haratyk, Dominik Bury, Kamil Bury

Biegacz w kadrze seniorskiej jest od tego roku, a „awansował” do niej wraz z dotychczasowym trenerem młodzieżówki – Tadeuszem Krężelokiem. Trenerem ten sam, a treningi?

-Myślę że system pracy jest podobny, natomiast jeżeli chodzi o obciążenia, to są dużo większe w porównaniu z zeszłym rokiem. Staramy się wprowadzać nowe rzeczy, współpracujemy z trenerem od siłowni. Podglądamy Norwegów – technikę, rodzaje treningów. Jeżeli nie będzie żadnych problemów czy kontuzji, to myślę że może to być sezon dla nas przełomowy – mówi biegacz z klubu NKS Trójwieś Beskidzka.

Jak przyznaje, w przerwie między obozami stawia na regenerację i… naukę.

– Często chodzę na basen. W przerwach między zgrupowaniami schodzimy z objętości, robiąc tzw. treningi regeneracyjne. Po obozach mamy tylko kilka dni luzu, a później trenujemy normalnie, ale nie na tak dużych obciążeniach – mówi Haratyk, który dodaje, że gdyby nie studia (jest na pierwszym roku AWF w Katowicach), to pewnie wyskoczyłby na wakacje na parę dni nad morze.

Kamil Zatoński

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *