Dlaczego o sprawie Sundby’ego było cicho

silence-answerFIS nie miał prawa ani zawiesić Norwega po uzyskaniu anormalnych wyników badań jego moczu na przełomie 2014 i 2015 r., ani nie miał prawa o tym informować.

Fakt, że po badaniach, w których stwierdzono podwyższony poziom salbutamolu w organizmie Norwega, minąć musiało ponad półtora roku do wydania werdyktu przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu, a prowadzenie postępowania nie zostało ujawnione, wzbudził komentarze m.in. Justyny Kowalczyk i Aino-Kaisy Saarinen.

 

Okazuje się jednak, że FIS ani nie miał podstaw, by zawiesić Sundby’ego, ani prawa do informowania o postępowaniu.

W szczegółowym artykule w portalu Fasterskier.com autorka podaje, że stało się tak z dwóch powodów.

Po pierwsze, samo stwierdzenie podwyższonego poziomu salbutamolu w organizmie nie prowadzi do zawieszenia, ponieważ nie jest to substancja zakazana (Prohibited Substance), ale „określona” (Specified Substance), a o ile w pierwszym przypadku pozbawienie prawa startu jest obowiązkowe, to w drugim tylko opcjonalne.

Jaka jest różnica między obiema grupami substancji? Jako „określone” uważa się wszystkie poza m.in. anabolikami, hormonami peptydowymi i hormonem wzrostu. Lista „zakazanych” jest ściśle zdefiniowana przez WADA, czyli Międzynarodową Agencję Antydopingową.

FIS nie ujawnił natomiast, że postępowanie się toczy, ponieważ uznano, że nie doszło do naruszenia przepisów antydopingowym (anti-doping rule violation). Dopiero po apelacji WADA wspomniany trybunał uznał, że jednak doszło do naruszenia, a FIS odebrał Sundby’emu punkty za określone biegi, co skutkowało utratą zwycięstwa w Tour de Ski 2 2015 r. i Kryształowej Kuli za sezon 2014/2015.

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *