Czy wiesz, co jesz? Czyli o zaburzeniach odżywiania

food-1283108_960_720
Brak wiedzy o tym, co jeść, jak jeść, a czego nie jeść to prosta droga do problemów ze zdrowiem. Dotyczy to zarówno sportowców-zawodowców, jak i amatorów.

Moda to silne medium. Czy się tego chce czy nie, prędzej czy później przyjdzie nam wybrać czy płyniemy razem z nią, czy stajemy okoniem. Jeśli najważniejsza jest aktywność fizyczna i wszelkie przejawy zdrowego stylu życia, to przynajmniej kierunek jest dobry, bo jest szansa nie tylko na zmianę sylwetki, ale również na ograniczenie wydatków na leczenie skutków otyłości i nadwagi. Lepiej w końcu zapobiegać niż leczyć.

Z drugiej strony też jednak mogą pojawić się problemy. Zaburzenia odżywiania, jadłowstręt, ortoreksja, żarłoczność… Jak podkreślają psycholodzy i dietetycy, problemy te dotykają  sporej grupy sportowców. Mimo prezentowania zaawansowanego  poziomu sportowego, wiele osób nie ma podstawowej wiedzy o zasadach zbilansowanej, zdrowej diety. Lub wręcz przeciwnie: wiedzą o żywieniu sportowcy niejednokrotnie mogliby zawstydzić doświadczonego specjalistę. Niestety, u jednych i u  drugich często mamy do czynienia z zaburzeniami odżywiania (ang. eating disorders).

Pod tym hasłem w roku 2014 Międzynarodowy Komitet Olimpijski przedstawił po raz pierwszy nie tylko triadę sportsmenek (trzy patogenne zjawiska: zbyt niska podaż energii,  zaburzenia menstruacyjne, odwapnienie kości), ale również zjawisko REDS (relative energy deficiency in sport). Była to odpowiedz na pojawienie się zaburzeń również u mężczyzn. Podkręcanie wyników do granic ludzkiej wytrzymałości już od wielu lat skierowane jest w stronę zmniejszenia masy ciała. Tylko jak każda skrajność – ostatecznie szkodzi.

Zaburzenia mogą być przyczyną anemii, odwodnienia, erozji szkliwa, stanów depresyjnych, chronicznego zmęczenia, zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej i wodno-elektrolitowej. Niezwykle delikatnym tematem jest przyszłość rodzicielska zawodników. Pół biedy, jeśli błędne decyzje da się naprawić, gorzej, jeśli jest już na to za późno. Niezwykle ważną rolę ma tu do odegrania trener, który powinien poszerzać wiedzę, być wrażliwym i czujnym.

Według badań norweskiej profesor medycyny sportowej, Jorunn Sundgot-Borgen co piąta zawodniczka sportów wytrzymałościowych ma zaburzenia odżywiania. Przyczynami są stosowanie nieodpowiednich diet (37%), zmiana trenera (30%), kontuzja i choroby (30%), czy też słowne komentarze (19%).

Analizując dostępne wyniki badań (poprawnej metodyce i liczbom to jednak ufam) można dowiedzieć się ciekawych rzeczy:

1) 15 do 65% zawodniczek może mieć patogenne wzorce żywienia

Informacja o tyle istotna, że wyjściową do zaburzeń jest właśnie brak wiedzy o tym jak jeść, co jeść i po co. Konia z rzędem temu, kto wskaże szkolenia dietetyczne dla polskich biegaczy narciarskich (uwagi typu: „nie jedz tyle, musisz schudnąć” się nie liczą).

2)  Wśród badanych 6% biegaczy i 27% skandynawskich biegaczek narciarskich miało nieprawidłowe nawyki żywieniowe. 95% tej grupy stosowało suplementy diety i odżywki dla sportowców

Biegacze narciarscy rezygnują najczęściej z węglowodanów i tłuszczy. Jest to przyczyna trudności w utrzymaniu euglikemii, zmniejszonego poziomu utleniania lipidów, obniżonej odporności i zwiększonych dolegliwości przewodu pokarmowego. Wszystko w przyrodzie musi działać jak w ekonomii: jest popyt, więc powinna być też podaż.

3) Eva Vrabcova-Nyvltova, Kristin Størmer Steira i Sofii Henriksson. Wszystkie biegały bardzo dobrze, z naciskiem na czas przeszły. Czeszka z powodzeniem sprawdza się teraz w zawodach biegowych, ale na nogach. Narciarska historia dwóch pozostałych zatrzymała się na odsunięciu przez narodowe federacje od startów w Pucharze Świata. Swoją drogą dziwne, że FIS wprowadza restrykcje wagowe dotyczące skoków narciarskich, jednocześnie pozostawiając bez nadzoru tak podatne na zaburzenia biegi narciarskie.

4) Głównymi przyczynami niewłaściwego odżywiania jest stosowanie nieodpowiednich diet (37%), zmiana trenera (30%), kontuzja i choroby (30%), czy też słowne komentarze (19%)

Przez nieodpowiednie diety rozumie się niezbilansowany, nieodpowiadający potrzebom jednostki styl odżywiania. Zarówno zbyt duża podaż energetyczna, jak i za mała negatywnie wpływa na rozwój możliwości wysiłkowych. Istotna jest także jakość diety. Podstawa to zdrowe, nieprzetworzone produkty odpowiadające zapotrzebowaniu dziennemu, ale także wyrównujące wydatek na skutek wysiłku. Eliminacja pewnych produktów powinna być zainicjowana indywidualnymi potrzebami organizmu, popartymi badaniami, a nie trwającą dietą i jej popularnością wśród wielu osób.

5) Krew

Według WADA są cztery niedozwolone sposoby na wspomaganie krwi: stosowanie syntetycznych  nośników tlenu, transfuzje czerwonych krwinek (RBC), wlew hemoglobiny (Hb) i sztuczny sposób stymulacji erytropoezy. Najnowszą formą jest CERA, zmodyfikowana forma erytropoetyny beta, która nie ujawnia się w moczu badanej osoby. Ale i na to są sposoby. Paszport biologiczny, ELISA, IEF… Prędzej czy później i biochemicy dojdą do perfekcji.

A cały ten doping po to, by lepiej się oddychało i osiągało lepsze rezultaty. W świecie szuka się więc rozwiązań, kombinuje. Często jednak ma się do czynienia z anemią sportową na własnym podwórku. Jest różnica pomiędzy dbałością o zdrowie i wychodzeniem z parametrów morfologicznych z „poniżej normy” na normalny poziom a zakazanym wskakiwaniem z wynikami krwi ponad to, na co fizjologicznie nas stać.

Cokolwiek by wybrać, o stan żelaza i pewnych parametrów morfologicznych zadbać warto, szczególnie u kobiet. Tutaj znowu kłania się dieta i ewentualnie suplementacja (zdrowe formy żelaza – czyli chelaty, a nie siarczany i inne odmiany – to warto zapamiętać). Treningu zmienić nie zmienimy, więc obijanie krwinek pozostanie bez zmian. Można wzmocnić ich odporność na uszkodzenia, ale tu znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli do diety.

Zaburzenia odżywiania na świecie są często tematem dyskusji, pomimo że w sportowym świecie to nadal temat tabu. Może warto zwrócić uwagę na nasz talerz, nawyki żywieniowe i to, o czym mówią dietetycy i psycholodzy.  Chodzi w końcu nie tylko o modę, ale również nasze zdrowie.

Natalia Grzebisz

Jeśli potrzebujesz konsultacji dietetycznych i porad treningowych Autorki, pisz na info@biegowki24.pl lub wejdź na blog na FB>>

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *