Biegi w Wiśniowej i Osieczanach kobietami stoją

Od lewej: U. Łętocha, I. Piekarz, K. Kaleta, W. Kaleta, A. Bubula. Fot: PZN

Medal mistrzostw świata, 19 medali mistrzostw Polski, trzy reprezentantki Polski – to bilans ostatnich 4 lat działalności klubu narciarskiego spod Myślenic, który… kobietami stoi.

W zakończonych właśnie Mistrzostwach Polski Seniorów biegaczki z klubu LKS Markam Wiśniowa-Osieczany zdobyły dwa złote medale – w sztafecie i team sprincie. Srebro na dystansie 15 km „klasykiem” dołożyła Urszula Łętocha, brąz – po pogoni za koleżankami z kadry – Weronika Kaleta.

Przez cztery ostatnie lata klubowa kolekcja powiększyła się o 19 medali Mistrzostw Polski Seniorów, w tym osiem złotych. Wszystkie zdobyły kobiety, w tym najwięcej – Sylwia Jaśkowiec. To ona jest najbardziej znaną i utytułowaną zawodniczką spod Myślenic. „Czterolatka” zaczęła się od jej sukcesu na Mistrzostwach Świata w Falun. Tam wspólnie z Justyną Kowalczyk zdobyły brąz w sprincie drużynowym.

Sylwia Jaśkowiec rok temu zakończyła karierę, ale rosną jej następczynie. W kadrze od ubiegłego roku jest Weronika Kaleta (rocznik 1999), która jest największym odkryciem sezonu, ugruntowaną pozycję w reprezentacji ma Urszula Łętocha (rocznik 1994), a są spore szanse na to, że do kadry dołączy Karolina Kaleta (rocznik 2002).

Gdzie ci mężczyźni?

Tak się jakoś złożyło w ostatnich latach. Mieliśmy chłopców kilka lat temu, wielokrotnych Mistrzów Polski, w kadrze młodzieżowej był nawet Tomek Garbień. Osiągając 18-20 lat rezygnowali z biegów, nie mieli stypendiów i po prostu musieli iść do pracy. Nasze dziewczyny zawsze dobrze się uczyły i biegały. Łatwiej było zabezpieczyć ich dalszą ścieżkę rozwoju – mówi Anna Bubula, prezeska i trenerka w LKS Markam.

Jak podkreśla, dziewczyny mają większe szanse na kontynuowanie kariery.

Chłopcy częściej wybierają u nas piłkę nożną. Mamy kilku juniorów C , ale na razie trenują dla zabawy, trudno ocenić, co przyniosą kolejne lata – dodaje Anna Bubula.

Jak przyznaje, problemów nie brakuje, ale największym wcale nie są pieniądze.

Z gminy otrzymuję około 20 tys. zł i jest to solidna baza naszej działalności. Ale w sezonie zimowym, kiedy wyjazdów jest dużo, te pieniądze wystarczają na miesiąc. Od sponsora [Markam to lokalny zakład wędliniarski – red.] dostaliśmy w tym roku 9-osobowy samochód w użytkowanie, który rozwiązał wiele naszych problemów logistycznych. Partycypujemy w kosztach jego utrzymania. Wspiera nas Tatrzański Związek Narciarski środkami za punkty z rankingu klubowego PZN, jesteśmy także w Ludowych Zespołach Sportowych, skąd też mamy dotację za dobre wyniki. Pozyskujemy również 1 proc. z podatku, staramy o pieniądze z różnych programów i tak zbieramy w ciągu roku grosz do grosza. Na co dzień każdy trener ma swoją pracę zawodową- mówi Anna Bubula.

Jak podkreśla, dzieci garną się do biegów, ale problemem jest brak śniegu. Od 6 lat nie było w najbliższej okolicy porządnej zimy, w tym roku w Wiśniowej trenować dało się przez około 2 tygodnie.

Nie mamy trasy, robimy ją quadem lub ubijamy nartami i sypiemy łopatą.
Musimy dojeżdżać na trening 40-60 km i to pochłania czas i pieniądze – dodaje Anna Bubula.

Dzieci, które mają talent, trenerka namawia do kontynuowania nauki w szkole mistrzostwa sportowego (najbliższa jest w Zakopanem).

W SMS otrzymują już porządne szkolenie , dostęp do tras, no i trafiają na bardzo dobrych trenerów, którzy ten talent u nich rozwijają. Sylwia Jaśkowiec trenowała z Krzysztofem Wańczykiem, Ula Łętocha ze Stanisławem Michoniem, Weronika Kaleta i Iwona Piekarz z Tomaszem Sobańskim, a Karolina Kaleta teraz jest pod opieką Marcina Rzeszótki – mówi Anna Bubula.

Jak zaznacza, sukces dziewcząt to praca wielu trenerów.

Ale jego podwaliny to – jej zdaniem – wszechstronny rozwój sportowy i cierpliwość.

Staramy się wszechstronnie pracować z dziećmi. Nasi zawodnicy startują w wielu dyscyplinach sportowych osiągając wysokie wyniki w zawodach szkolnych na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Często wynik w biegach  narciarskich przychodzi w późniejszym wieku, ale ma swoje źródło w wieloletniej pracy – mówi Anna Bubula.

Dogadali się

Z Wiśniowej do Osieczan jest 13 km, a obie miejscowości leżą w sąsiednich gminach. Klub ma w nazwie obie wsie, a wszystko zaczęło się, kiedy pochodząca i trenująca w Osieczanach pod okiem Stanisława Gubały Sylwia Jaśkowiec po szóstej klasie poszła do gimnazjum w Wiśniowej. Tam trenowała u Kazimierza Bubuli. Po jego śmierci w Osieczanach powstała grupa, w której trenowały m.in. Urszula Łętocha i Iwona Piekarz (trenerami byli Gubała i Bogdan Łętocha). Anna Bubula po studiach przejęła klub w Wiśniowej.
Nie raz jeździliśmy razem z Osieczanami na zawody. Kiedy pan Gubała postanowił zrezygnować , Bogdan Łętocha wyszedł z propozycją, aby połączyć kluby. Klub powstał na bazie LKS Wiśniowa i w Wiśniowej jest siedziba. Dołożyliśmy do nazwy Osieczany i pierwszego sponsora firmę Hilltop, a nazwa obecnego sponsora – firmy Markam – jest od dwóch sezonów – wyjaśnia Anna Bubula, która prowadzi klub z Bogdanem Łętochą.

Kamil Zatoński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *