10 wniosków z inauguracji Pucharu Świata

Dominacja Bjoergen i Norweżek, Kowalczyk pod presją (medialną), emocje w biegach mężczyzn, polska kadra tłem dla reszty… Czego jeszcze dowiedzieliśmy się po pierwszej poważnej próbie w tym sezonie?

  1. Marit Bjoergen nie zwalnia tempa. To, co pokazała w Sjusjoen, jako żywo przypominało jej dominację na trasach biegowych w poprzednim sezonie. I choć polscy kibice wierzą, że to jednak nie Norweżka zdobędzie Kryształową Kulę (patrz sonda obok), to po pierwszych zawodach Bjoergen wydaje się murowaną faworytką.
  1. Po zakończeniu kariery przez Adama Małysza oczy kibiców i komentatorów zwrócone będą jeszcze bardziej na Justynę Kowalczyk. Jej wczorajszy występ niektóre media uznały za „kiepski”, choć na 10 km łyżwą Kowalczyk rzadko wypadała dobrze. W Pucharze Świata wygrała tylko raz – w 2009 r. w Lahti (klasykiem – 7 razy).
  1. W rywalizacji kobiet dominacja Norweżek będzie wyraźna. Po zakończeniu kariery przez Włoszki Longę i Follis oraz Słowenkę Majdić i przy braku nowych, obiecujących zawodniczek z innych krajów, podium zawodów pucharowych będzie często zajęte tylko przez biegaczki w czerwonych kurtkach. O tym, że co za dużo, to niezdrowo, wie jednak nawet Therese Johaug, która przyznała, że dla przyszłości dyscypliny taki układ sił nie jest dobry.

  1. Justyna Kowalczyk raczej wciąż nie będzie mogła liczyć na wsparcie koleżanek z kadry. Występ Marcisz, Szymańczak i Maciuszek nie pokazał, by panie osiągnęły jakiś postęp.
  1. Rywalizacja w męskich biegach będzie dużo ciekawsza, niż wśród pań. Choć Johan Olsson wygrał z dość dużą (aż 32 sekundy) przewagą nad drugim na mecie Petterem Northugiem, to już różnica między miejscem 2. a 10. wynosiła zaledwie 18 sekund.
  1. Co cię nie zabije, to cię wzmocni – mógłby powiedzieć zwycięzca sobotniego biegu Johan Olsson. 31-letni Szwed w sezonie przygotowawczym odniósł bolesną kontuzję i bał się, że będzie to smutny koniec jego kariery. Dwa miesiące później po raz drugi stanął na najwyższym stopniu podium w zawodach pucharowych.
  1. Skandynawskie media będą się emocjonować pojedynkiem Northug-Hellner (albo szerzej: Northug-Szwecja), bo panowie nie szczędzą sobie uszczypliwości. Po pierwszym weekendzie jest 2:0 dla Northuga, który nie byłby sobą, gdyby nie pajacował na finiszu.

  1. Męskie biegi sztafetowe (a i masowe zapewne też) nadal będą wyglądać tak, jak niedzielny bieg rozstawny: czarowanie na ostatniej zmianie (zawodnicy w pewnym momencie prawie stanęli) i szalony finisz, z ofiarami w postaci kijków złamanych (Fin Nousiainen) i nadepniętych (Rosjanin Liegkow), wywrotek (Włoch Clara) i… zwycięstw Northuga?

http://www.youtube.com/watch?v=pqSyfX77wL8&feature=player_detailpage

  1. W kryzysie nadal jest niemieckie narciarstwo. Kraj, którego reprezentanci w pierwszej połowie poprzedniej dekady zdominowali Puchar Świata (Kryształowe Kule zdobyli: w 2004 r. Sommerfeldt, w 2005 Teichmann, w 2006 i 2007 r. Angerer) w sztafetach kobiecych w Sjusjoen zdobył 8 i 16 (ostatnie) miejsca, a męskiej – 15 i 16 (przedostatnie i ostatnie!).  W biegach indywidualnych też było słabo: po zaledwie jednym miejscu w czołowej 30-tce (30. Zeller i 14. Angerer).
  1. Jeśli o niemieckich biegach można powiedzieć, że przeżywają kryzys, to co powiedzieć o tym, jak wygląda polskie narciarstwo, jeśli nie liczyć Justyny Kowalczyk? Reprezentanci Polski nadal będą tłem dla reszty: Maciej Kreczmer był 72., a Mariusz Michałek 89. Wyprzedził reprezentantów Australii, Danii i nieznanego Niemca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *